środa, 29 lutego 2012

Rozdział 3

*perspektywa Amelii*

Głos wydawał mi się bardzo znajomy. Podniosłam głowę i zobaczyłam wkurzonego chłopaka, tak tego z lotniska. Ja to mam farta. Za nim stała czwórka innych przystojniaków. Jeden miał czarne włosy, był mulatem mmm. Obok niego stał farbowany blondynek i dwóch innych kolesi. Jeden miał na sobie szelki, a drugi koszulę w kratę.
- To znowu Ty?! Prześladujesz mnie czy co?! - krzyknęłam na niego.
- To Wy się znacie? - odezwał się blondyn.
- Tak, to ta kretynka z lotniska, przez którą spóźniłem się dzisiaj. - wyjaśnił.
- Ej koleś! Odpierdol się od niej, bo będziesz miał ze mną do czynienia. - stanęła w mojej obronie Julcia.
- O przyszłaś teraz z ochroniarzem?! Mała, pilnuj tego, jak się do mnie odzywasz! Czy Ty wiesz kim ja jestem?! - odszczekał się ten palant. Zabijał nas wzrokiem. Julka nie wytrzymała i przyjebała mu z pięści w ryj. Ten w szelkach podszedł i zaczął ją od niego odciągać. Wyprowadził ją na zewnątrz. Wbiegłam za nimi, pozostała trójka ruszyła za mną. Zostawili tego idiotę.
- Ale mu dowaliłaś, od dawna chciałem to zrobić. - mówił podekscytowany koleś w koszuli w kratę. - Tak poza tym to jestem Liam. Ten czarny to Zayn, farbowany to Niall obok jest Louis. - wszyscy podali nam ręce.
- Jestem Amelia, a to moja siostra Julia. - przedstawiłam nas. - No dobra tak właściwie to kim jest ten kretyn?
- To jest Harry. Właściwie to ee nikim ważnym nie jest. To nasz przyjaciel. Natrafiłaś na zły moment i tyle. Jak się go bliżej pozna to jest nawet spoko. Zachowuje się tak tylko, gdy ma zły humor. Ogólnie jest bardzo sympatyczny. - wyjaśnił Niall.
- Jakoś nie mam ochoty go bliżej poznawać. - odburknęłam.
- Ale nas z chęcią bliżej poznasz? Mam rację? - powiedział Zayn.
- O tak, chodźmy do Nandos, zrobiłem się głodny. Ja stawiam! - wtrącił się blondyn.
- To chyba nie mamy już nic w tej sprawie do gadania. Też jestem głodna. - powiedziała moja siostra. Ta,  ona jest wiecznie niedożarta.
- Ej ja nigdzie tak nie pójdę! - zaprotestowałam. - Mam całą bluzkę zasyfioną.
- Trzymaj bluzę. Załóż i nic nie będzie widać. - Zayn podał mi swoją bejsbolówkę.
- Dobra dzięki, no to w takim razie możemy iść. Ale bez tego palanta!- powiedziałam.
-Niech Ci będzie. - powiedział Liam. Poszedł poinformować o tym Harrego i potem razem ruszyliśmy do Nandos.

*perspektywa Julii*

Oh podoba mi się ten Louis. Ma taki ładny uśmiech, śliczne oczy, fajny styl. No, ale z resztą każdy z nich jest przystojny. Z chęcią bliżej ich poznam, tylko nie tego idiotę. Podpadł mi, chyba bym go tam zabiła. Dobrze, że mnie odciągnęli. Czasami nie mogę się opanować.
- Ej gdzie jest to Nandos? - zapytałam. - Umieram z głodu.
- Dziewczyna dobrze gada. Pośpieszmy się, to już za rogiem. - odpowiedział mi Niall. Skręciliśmy i byliśmy na miejscu. Jak dobrze, że mieszkamy niedaleko Nandos i Milkshake City. Nie chciałoby mi się nigdzie jeździć. Liam przepuścił nas w drzwiach. Jaki dżentelmen z niego. Haha. Co ja gadam. Usiedliśmy przy stole. Siedziałam obok Liama i Louisa. Amelia siedziała między Zaynem i Niallem. Niall poszedł po jakieś jedzenie. Ponoć on się zna na tym najlepiej. Zaufałam mu. Za chwilę wrócił z tacami pełnymi jedzenia. Zaczęliśmy konsumować, kiedy odezwał się Zayn.
- Może opowiedzcie coś o sobie. - zaproponował.
- No to tak. Dzisiaj przeprowadziłyśmy się tu z Polski. Ja mam 19 lat, a Amelia za parę miesięcy będzie miała 18. Obie interesujemy się fotografią i modą. A Wy? - zapytała Julia.
- Wprowadziłyście się na stałe? - zmienił temat Lou.
- Tak. - odpowiedziała krótko Amelia.

*perspektywa Zayna*

Amelia wyraźnie posmutniała po tym ostatnim pytaniu Louisa. Nie wiem czemu, ale musiało się coś wydarzyć w tej Polsce, że z takim smutkiem odpowiedziała. Lubię ją, spodobała mi się, mimo, że znam ją od niecałej godziny. Wydaje się być cichą, nieśmiałą dziewczyną. Harry zachował się idiotycznie. Jak mógł ją tak potraktować? I to dwa razy. Porozmawiamy sobie z nim w domu. I jeszcze jak z tą wyższością powiedział 'wiesz kim ja jestem'. Jak na razie, nie będziemy mówić o naszym zespole. Skoro one nic nie wiedzą to niech tak pozostanie. Dobrze jest spotkać w Londynie dziewczyny, które nie wiedzą kim jesteś. Czasami mam dość tego, że muszę się przed nimi ukrywać. Zero prywatności. Są wszędzie. Owszem, jestem szczęśliwy, że nas uwielbiają, ale niektóre są nie do zniesienia. Piszczą, rzucają się na ciebie. Masakra jakaś.
- Ej Zayn słyszysz? - wyrwał mnie z rozmyśleń Liam.
- Eee, możesz powtórzyć? - zapytałem. - Wyłączyłem się na chwilę.
- Taaa 10 minut to chwila, ale mniejsza z tym. Umówiliśmy się z dziewczynami, że jutro pójdziemy się z nimi przejść i pokazać im miasto. Oczywiście bez Harrego, bo tego sobie nie życzą. A teraz chyba musimy iść, nie sądzisz? - powiedział Liam. - O 18 mamy spotkanie z men... . - nie zdążył powiedzieć, bo dostał ode mnie kopniaka pod stołem. - Z moją mamą, mieliście pomóc w przeprowadzce mojej cioci. - wydukał Liam.
- A no tak, to do zobaczenia. Miło było Was poznać dziewczyny. - pożegnaliśmy się, wymieniliśmy numerami i wyszliśmy.
- Ty idioto, prawie nas wydałeś.- powiedział wkurzony Louis.
- Przepraszam, no ale i tak nie możemy tego wiecznie ukrywać. W końcu się dowiedzą. Lepiej, żeby od nas a nie z gazet albo telewizji. - odpowiedział Liam.
- Masz rację, jutro im powiemy. - przyznał rację Liamowi Louis. - A tak nawiasem mówiąc, spodobała mi się ta Julia. Jest taka spontaniczna i w ogóle.
- Mi wpadła w oko Amelia. - również się przyznałem. W drodze powrotnej do domu rozmawialiśmy głównie o Harrym i dziewczynach. Juz nie mogę się doczekać jutrzejszego spotkania.


Ogólnie miałam problemy z tym rozdziałem. Skasowała mi się połowa, przez to jest trochę krótszy i gorszy, bo nie mogłam odtworzyć dokładniej tego co wcześniej napisałam.;/
Po przeczytaniu zostawiajcie komentarze ;)

2 komentarze: