niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 10

*perspektywa Zayna*

Chyba pierwszy raz w życiu nie mogłem spać. Wstałem jak nigdy przed 8 rano. Śniła mi się moja była dziewczyna Victoria. Wypowiadała w kółko te same słowa: '' Nie dopuść, żeby ona też przez Ciebie odeszła.'' Znaliśmy się od dziecka. Zawsze ją kochałem. Pamiętam, gdy w wieku trzynastu lat spytałem ją czy chce ze mną być. Odpowiedziała bez najmniejszego wahania. Wtedy nie widziałem nic poza nią. Była całym moim światem. Lecz popełniłem jak zwykle jakiś błąd. Dwa lata temu byliśmy razem na imprezie. Ja za dużo wypiłem, nie panowałem nad sobą. Podszedłem do jakiejś innej laski i ni stąd ni zowąd zacząłem ją całować. Niestety Victoria to widziała. Wybiegła z klubu, gdy to zobaczyłem wybiegłem za nią, o ile można to było nazwać biegiem. Starałem się ją dogonić, wiedziałem że ją zraniłem, że ona jest bardzo wrażliwa. Uciekła gdzieś w jakąś boczną uliczkę. Nie mogłem jej znaleźć. Poszedłem do domu, gdyż stwierdziłem że po pijaku i tak niczego nie zdziałam. Wytłumaczę jej wszystko na następny dzień. Lecz nie było mi to dane. Nie dostałem drugiej szansy. Nie zdążyłem jej przeprosić. To wszystko przeze mnie. Ona miała tylko mnie, nie miała nikogo innego. Była sama, a ja tak bardzo ją skrzywdziłem. Inna dziewczyna być może by mi to wybaczyła, zlałaby na to. Tylko, że ona była wyjątkowa. Zraniłem ją i nigdy sobie tego nie wybaczę. Pamiętam ten dzień jakby to było dzisiaj.

Wstałem rano, miałem niezłego kaca, ale o dziwo wszystko pamiętałem. Wziąłem w dłoń telefon i zadzwoniłem do niej. Nie odbierała. Nie dawałem za wygraną. Za siódmym razem stwierdziłem, że muszę pojechać do niej i ją przeprosić.Ogarnąłem się dość szybko i wyszedłem. Po drodze wstąpiłem do kwiaciarni, kupiłem bukiet jej ulubionych białych lilii. Będąc pod jej domem, myślałem nad tym co jej powiedzieć. Czy mi wybaczy, nie widziałem poza nią świata. Pukałem, lecz nie otwierała. Drzwi na szczęście były otwarte. Rozejrzałem się po domu, na dole jej nie było. Zapewne jest u siebie na górze. Wszedłem po schodach i skierowałem się w stronę drugich od lewej strony drzwi. Zapukałem i nie słysząc odpowiedzi wszedłem do środka. To co tam zobaczyłem wstrząsnęło mną. Pod ścianą leżała cała sina Victoria. Obok niej były porozsypywane najróżniejsze tabletki i pusta butelka po winie. W ręce trzymała kartkę. Ona, ona nie żyła. Zalałem się łzami. Ukucnąłem obok niej i wyciągnąłem z dłoni kartkę. Przeczytałem na głos, mimo że głos mi się łamał. ''Byłeś dla mnie wszystkim. Kochałam Cię, a Ty mnie skrzywdziłeś. To Tobie zawsze powierzałam swoje tajemnice. Wiedziałeś o mnie wszystko. Wiedziałeś to, że nie zniosę czegoś takiego, że nie zniosę straty kolejnej ważnej dla mnie osoby. Myślałam, że jesteś inny. Byłam Tobie i Twojej rodzinie bardzo wdzięczna za to, że zaopiekowała się mną po odejściu moich najbliższych. Darzyłam Cię ogromny zaufaniem. Nigdy mnie nie skrzywdziłeś, zawsze wspierałeś, aż do teraz. Przepraszam Cię za to, że nie mogę przejść obok tego obojętnie. Możesz sobie myśleć, że to tylko głupi nic nie znaczący pocałunek, ale dla mnie to był ogromny cios w serce. Żegnaj Zayn. I pamiętaj o tym, że nigdy nie przestane Cię kochać. Twoja na zawsze, Victoria."


Długo nie mogłem się wyzbierać po śmierci Victorii. Dopiero, gdy poszedłem do x factora i poznałem chłopaków moje życie się odmieniło. Owszem, nadal siebie winiłem za to co jej zrobiłem. Za to, że przeze mnie odeszła. Od tamtego momentu dziewczyny omijałem szerokim łukiem. Nie dopuszczałem żadnej do siebie, ponieważ nie chciałem jej skrzywdzić. Niestety, albo stety się zakochałem. Mam nadzieję, że nie będzie to powtórka z rozrywki, że nie skrzywdzę nigdy Amelii. Nie darowałbym sobie tego. Ciągnie mnie do niej cholernie, nie potrafię chyba zostawić jej w spokoju, przejść obok niej i nie spojrzeć jej w oczy. W końcu minęły dwa lata, zmieniłem się. Moje rozmyślenia jak zwykle ktoś musiał przerwać. Nawet nie wiedziałem, że spędziłem tak dużo czasu na wspominaniu dawnych czasów. W drzwiach stał Niall.
- Ogarnij się chłopie, za 10minut musimy jechać na próbę. Zapomniałeś? - powiedział Niall.
- Już, już. Zaraz zejdę. - odpowiedziałem i skierowałem się do łazienki. Po drodze wziąłem jakieś ciuchy. Ogarnąłem się dość szybko. Jeszcze tego mi brakowało, by wkurzony Paul darł się znowu za to, że się spóźniliśmy. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Dobrze, że nie było korków. Po 15 minutach wpadliśmy na salę prób.
- No, no jestem pod wrażeniem. Chyba pierwszy raz się nie spóźniliście. Gratuluję. - powiedział nasz manager.
- To Zayn pierwszy raz nie stał 2 godzin w łazience. - zaśmiał się Lou.
- Dobra do roboty! Pracy dużo, a czasu mało. Koniec gadania, lepiej zacznijcie ćwiczyć układ. - rzekł Paul.
Próba była dzisiaj dla mnie strasznie męcząca. Co chwilę ktoś się na mnie darł, że robię coś nie tak. Nie moja wina, że nie mogłem się skupić. Na szczęście moja męka skończyła się po niecałych trzech godzinach.
- Macie już wolne na dzisiaj. Zayn mam nadzieję, że jutro będziesz bardziej obecny, bo jak nie to będziesz tu siedział dwa razy tyle co pozostali. - truł Paul.
- Dobrze, postaram się. Do widzenia. - odpowiedziałem i wyszedłem za innymi.
- To gdzie teraz idziemy? - spytał Harry.
- Proponuję Nandos, albo inne miejsce gdzie mogę zjeść. Umieram z głodu.
- Oh Niall, Ty jak zwykle jesteś głodny. Dobra to idziemy do KFC bo mamy blisko. - powiedziałem.
- Ja odpadam, umówiłem się z Danielle. Do zobaczenia wieczorem. - powiedział Liam. Nie zdążyliśmy nawet odpowiedzieć, gdyż już zniknął za rogiem. My poszliśmy nakarmić naszego blondaska. Jak zwykle, nie obeszło się bez napadów fanek. Porozdawaliśmy autografy, porobiliśmy fotki i byliśmy wreszcie wolni. Zamówiliśmy sobie jedzenie i usiedliśmy gdzieś w kącie. Chłopaki pytali się mnie, czemu jestem dzisiaj jakiś taki nie obecny. Powiedziałem tylko, że nie mogłem spać. Tak na prawdę o tym wszystkim co się wydarzyło wiedział tylko Niall. To z nim najlepiej się dogadywałem. Oczywiście pozostali też są moimi przyjaciółmi i kocham ich jak braci, lecz to właśnie blondyn sprawił, że udało mi się przed nim otworzyć i opowiedziałem mu to wszystko. Gdy zjedliśmy to skierowaliśmy się w stronę samochodu, by móc pojechać do domu.
- Macie jakieś plany na wieczór? Bo ja bym z chęcią poszedł gdzieś na miasto. - powiedział Harry.
- Czemu nie. Możemy iść. - rzekł Niall.
- Ja niestety z Wami dzisiaj nigdzie nie idę. Wychodzę zaraz z domu. - odpowiedziałem.
- O, a z kim? - dopytywał Hazza.
- Oj Harry, idzie się domyślić, że z Amelią. Mam rację? - zapytał Lou. Pokiwałem tylko głową.
- Idę na górę poprawić fryzurę i zaraz wychodzę. Nie czekajcie na mnie. - powiedziałem. Stanąłem przed wielkim lustrem u siebie w pokoju i spojrzałem na swoje odbicie. Stwierdziłem, że się przebiorę. Ubrałem biały, dopasowany t-shirt a na to założyłem skórzaną kurtkę. Dopasowałem sobie jeszcze do tego spodnie i buty. Wziąłem portfel i komórkę z biurka. Włosy doprawiłem jeszcze żelem, żeby się dobrze trzymały i wyszedłem z domu. Przebiegłem przez ulicę i zapukałem do domu dziewczyn.


Od razu przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Po prostu miałam mało czasu na napisanie czegokolwiek. Chciałam, abyście w tym rozdziale poznali trochę przeszłość Zayna. A co do Paula to nie jestem pewna czy tak się nazywa manager chłopców.Inni mówią, że Paul to ich ochroniarz, inni że to manager. Postanowiłam, że w moim opowiadaniu Paul będzie odgrywał rolę managera.

7 komentarzy:

  1. oj tam, oj tam Paul jest malo wazny, haha ;] czekam na nastepny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy następny???? nie moge sie doczekać kiedy przyedzie angeika

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne że są chłopcy, ciesze sie że w końcu napisałaś , czekam na następny :) w międzyczasie zapraszam do siebie http://truelove-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodaj kolejny rozdział ! ! !

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham tego bloga!!! Jak będziesz miała czas to zajrzyj na mój :* http://new-life-with-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy 11 ?:D haha fajne masz to zapro do mnie ;D
    http://it-just-a-dream-loveyousomuch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń