wtorek, 6 marca 2012

Rozdział 6

*perspektywa Amelii*

Londyn to najpiękniejsze miasto jakie kiedykolwiek widziałam. Jest przeogromny. Chyba nigdy nie zczaje gdzie co jest. A najlepsze jest to, że gdyby nie chłopacy to już dawno bym była w kostnicy. Zapomniałam, że tam jest inny ruch uliczny. Pokazali nam Big Bena i Parlament. Teraz właśnie jesteśmy pod London Eye.
- Musicie się przejechać! Są zajebiste widoki. - mówił Lou. Ja z chęcią, no ale Julia ma lęk wysokości.
- Ale ja mam lęk wysokości, nie dam rady. - odpowiedziała Julia. - Poczekam na Was na dole. No idźcie, nie ucieknę.
- W takim razie ja zostane z Tobą. - powiedział Lou.
- Skoro chcesz, czemu nie. - odpowiedziała. Uśmiechnęła się ciągle do siebie. Mówię Wam, z tego coś będzie.
- Dobra, chodźmy. - powiedział Zayn. - Musisz zobaczyć London Eye w nocy, jest tak pięknie oświetlony. Wszystko tak magicznie wygląda.
- To może następnym razem wybierzemy się jakoś wieczorem.  - powiedziałam.
- A to Tamiza, tam dalej jak się przyjżysz widać  Tower Bridge przecinający rzekę. - opowiadał Zayn.
- Jak tu pięknie. Na początku myślałam, że Londyn to tylko mega zanieczyszczone miasto. A jednak ma swoje uroki. - powiedziałam. Przejażdżka się skończyła. Wysiedliśmy i rozglądaliśmy się za Julią i Lou.
- O tam są! - wskazał Niall. Podeszliśmy do nich.
- Co tam gołąbeczki? - zażartował Harry. Julia nic nie odpowiedziała tylko się lekko zarumieniła.
- Julia, od kiedy Ty się rumienisz? - zapytałam.
- Nie rumienię się, przecież wiesz. - powiedziała zawstydzona. Ja tylko pokiwałam głową i się zaśmiałam.
- Wracajmy już, musimy się przyszykować. Głodna jestem już i w ogóle. - zmieniła temat. Niall tylko zaczął zrzędzić, że też dawno nie jadł. Ta jasne, przed przejażdżką London Eye jadł kebaba. Moja siostra tak samo. No, ale im do rozumu nie przemówisz. Ciągle by jedli i jedli. Dziwię się, że nie tyją. Droga do domu zajęła nam jakoś z 40 minut.
- Wejdziecie? Zaraz zrobię jakiś obiad, czy coś. - powiedziała Julia.
- A z chęcią. - odpowiedzieli i weszli z nami.
- Nie ma nikogo u Was w domu? - zapytał Liam.
- Nie, ciocia z Tomem wyjechali na miesiąc. - odpowiedziałam. Julia poszła do kuchni, a reszta usiadła w salonie.
- Pójdę jej pomóc. - odezwał się Louis.
- Widać, że mają się ku sobie. Kto jak kto, ale Lou nigdy nie robi nic w kuchni. Ma dwie lewe ręce. - zaśmiał się Liam.
- Może coś obejrzymy? - zapytał Harry. Dziwne, że wreszcie się odezwał. Mało co mówił. Trzymał się z boku. Jak któraś z nas na niego spojrzała to od razu patrzył się w ziemię albo odwracał wzrok.
- Czemu nie. Wybierzcie sobie coś. - powiedziałam i wskazałam półkę z filmami.
- Może być horror? Czy nie lubisz? - zapytał się mnie Hazza. Oh widzę, że próbuje być miły. Jak narazie jakoś mu to wychodzi.
- Uwielbiam horrory! - wykrzyknęłam z entuzjazmem.
- No to Zayn, nie masz co liczyć, że będzie się bała i zacznie się do Ciebie tulić. - zaśmiał się Liam. Zayn jakby się speszył i zaniemówił. Podobam mu się? Czy jak? Muszę potem wypytać kogoś. Najlepiej Nialla, za żarcie powie mi wszystko. Film się zaczął. Nie był jakiś tam straszny. Nudził mnie. Ziewałam raz za razem. Oparłam głowę o ramię Zayna. On tylko się spojrzał i uśmiechnął do mnie. Przymknęłam lekko oczy.

*perspektywa Zayna*

W połowie filmu spostrzegłem, że Amelia chyba zasnęła. Tak słodko wyglądała. Grzywka opadła jej trochę na twarz. Postanowiłem jej nie odgarniać, żeby się nie obudziła. Nagle do salonu wpadł Louis i wydarł się, że obiad gotowy.
- Cii, Amelia zasnęła. - uciszyłem go.
- No, ale chyba ją musisz obudzić. Obiad jej wystygnie. Chociaż bardziej podejrzewam, że jak Julia i Niall się dopadną to nic nie zostanie. - powiedział Liam. Żal mi jej budzić, tak słodko śpi, ale Liam ma rację.
- Amelia, obiad gotowy. - powiedziałem i ułożyłem jej grzywkę spowrotem na bok. Otworzyła oczy i się uśmiechnęła.
- Długo spałam? - spytała.
- Nie, może z pół godzinki. - odpowiedziałem. - Chodź, bo zaraz nic nie zostanie. Pomogłem jej wstać i ruszyliśmy do kuchni. Jedzenie było pyszne, Julia się postarała. Wątpię, żeby Lou w czymś jej pomógł. Ale widać, że była szczęśliwa z jego obecności.
- Dzięki za przepyszny obiad. My będziemy się zbierać. Pójdziemy się jakoś ogarnąć. To co, do 19? - zapytał Liam.
- Tak. Do zobaczenia. - powiedziała Amelia. Uścisneliśmy je na pożegnanie i wyszliśmy.

No to tak, miał być to jest. Dzięki za miłe komentarze. Podbijamy stawkę ;p 10 komentarzy = następny rozdział. Siódma część jest dłuugaśna, więc uprzedzam :) Naczytacie się trochę.

15 komentarzy:

  1. daj nastepny rozdział:):)

    OdpowiedzUsuń
  2. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥DAJ 6 ROZDZIAŁ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny blog♥♥♥♥♥daj 6 rozdział♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥PROOOOOOOOOOOSZEEEE

    OdpowiedzUsuń
  4. sorki daj 7 rozdział popatrzyłam sie na komentarz nad moim poprzednim komentarzem i tez wpisałam 6

    OdpowiedzUsuń
  5. DAAAAAAAAAJ 7 ROOOZDZIAŁ:):):):):):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. no właśnie musisz dodać 7 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebisty ! <3
    czeekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  8. super opowiadanie:) daj nastepny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  9. daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaj naaaaastępny ♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. lubie czyta ♥ wiec dawaaaaj nastepny . ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział <3 <3

    OdpowiedzUsuń