poniedziałek, 12 marca 2012

Rozdział 8

*perspektywa Amelii*
Obudziłam się. Otworzyłam powoli oczy. Chciałam się podnieść, ale nie mogłam przez  Zayna obejmującego mnie w pasie. Spojrzałam na niego. Jak on słodko spał. Zerknęłam na zegar wiszący na ścianie. Była godzina 11. Kurde nie chcę go obudzić, ale muszę do kibla. Zaraz się zsikam. Próbowałam odsunąć jego rękę, ale nie mogłam.
- Zayn, wstawaj. - szturchnęłam go lekko. Ten nawet nie drgnął. - Zayn, słyszysz? Obudź się! Nadal nic, no kurde. Co z nim jest. Zaraz się posikam, a tego bym nie chciała.
- Zayn, prooszę puść mnie! - gadałam dalej. On tylko wzmocnił uścisk. - ZAYN! - krzyknęłam.
- Hmm? - wymruczał.
- Muszę wstać. - powiedziałam.
- Ehem, śpijmy dalej. - wydukał. Nawet oczu nie otworzył.
- Zayn! Ja się zaraz posikam! - krzyczałam.
- Co?! - wybudził się. - Co się stało?
- Zsikam się, puść mnie!
- Przepraszam. - powiedział i zabrał rękę. Ja się zerwałam z łóżka jak oparzona. Pobiegłam do toalety. Jejku chyba sikałam z 5 minut. Masakra. Wróciłam do pokoju. Zayn leżał w łóżku, ale tym razem miał otwarte oczy i chyba kontaktował.
- Ulżyło? - zaśmiał się.
- A żebyś wiedział, że tak. Śpisz jak zabity. Już się zaczęłam o Ciebie bać. - powiedziałam z uśmiechem.
- Bałaś się o mnie? To takie słodkie.
- Teraz to mam ochotę Cię zabić! Jak będę mieć kamienie na nerkach to to będzie Twoja wina. - rzuciłam się na niego i zaczęłam go okładać poduszką. On nie pozostawał mi dłużny.
- Ja Ci pokażę. - zaczął mnie łaskotać.
- Przestań! Zayn! - wyrywałam mu się.
- Najpierw cofnij to co powiedziałaś.
- Że się o Ciebie martwiłam? No dobra, nie martwiłam się! - krzyknęłam pomiędzy fazami śmiechu.
- Nie to! To z tym zabiciem. - podpowiedział. Łaskotał mnie jeszcze bardziej.
- Hahaha, nie! - wykrzyczałam. - Nie zrobię tego.
- W takim razie ja zrobię to! - powiedział i podniósł mnie. Przerzucił sobie mnie przez  ramię. Waliłam go pięściami w plecy. Oczywiście tak, żeby zabolało, ale nic wielkiego mu się nie stało.
- Co Ty robisz?! Gdzie Ty idziesz! - darłam się na cały dom. Zniósł mnie ze schodów. Przechodziliśmy przez salon. Liam się obudził i nie wiedział co się dzieje.
- Liam! Pomóż mi! - darłam się.
- Nie pomagaj jej. Zasłużyła sobie. - powiedział Zayn. Liam tylko się zaśmiał, obudził Nialla i Hazze i patrzyli na nas. Zayn kierował się w stronę basenu. O Boże wszystko tylko nie to pomyślałam. Podszedł i mnie wrzucił. Zaczął się śmiać.
- Ja nie umiem pływać!
- Co?! - aż mu gały wyszły na wierzch. Wskoczył mi na pomoc. Podpłynął bliżej, a ja zaczęłam go podtapiać. - Nie umiesz pływać? Kłamczucha.  Było nam zimno, postanowiliśmy wyjść. Zayn wyszedł pierwszy i podał mi rękę.
- Tylko bez żadnych numerów, bo coś Ci zrobię. Obiecuję. - powiedziałam i złapałam jego dłoń. Podciągnął mnie do góry i pomógł wyjść. Weszliśmy do domu cali mokrzy. W salonie byli już wszyscy. Gdy nas zobaczyli to nie mogli przestać się śmiać. Ja tylko wkurzona na nich popatrzyłam i weszłam na górę. Zayn poszedł za mną. Zamknęłam mu drzwi przed nosem. Mało co w nie nie wpadł. Otworzył je sobie i wszedł. Spiorunowałam go wzrokiem. Podchodził do mnie. Był coraz bliżej. Rozkładał ramiona.
- No chodź się przytulić tak na przeprosiny. I tak jesteś mokra tak jak ja. - powiedział. Podeszłam i się wtuliłam. Co mi szkodzi. Objął mnie, jaki on umięśniony. Kurde, chłopak idealny, chyba. Staliśmy i staliśmy. Żadne z nas nie chciało się puścić. Drzwi się otworzyły i wpadła Julia. Zobaczyła nas, powiedziała że śniadanie na stole i poszła.
- Dobra, idę się w coś przebrać. - kapnęłam się, że nadal mam ciuchy z wczoraj. Wzięłam bieliznę, biała bokserkę i szare spodnie dresowe i poszłam do łazienki. Po chwili wyszłam. Zeszłam na dół i usiadłam przy stole.
- Harry zrobił Twoje ulubione naleśniki. - powiedziała Julia.
- Oo dziękuję. - podeszłam i go uściskałam. Zaczęłam jeść. Niall jadł chyba siódmego naleśnika. Gdzie on to wszystko mieścił to ja nie wiem. Gdy wszyscy już zjedli, to odezwał się Liam.
- Co dzisiaj robimy?
- Mi tam obojętnie. - odpowiedziałam.
- Ja się nie czuję zbyt dobrze. - powiedziała Julia. - Wolałabym zostać w domu.
- Kac morderca? - zaśmiał się Harry.
- No to może po południu wpadniemy do Was? - spytał Louis.
- Czemu nie. Wpadajcie kiedy chcecie. Bynajmniej przez najbliższy miesiąc. - powiedziałam.
- No to my będziemy się zbierać. - oznajmił Niall. Wychodząc uściskali każdą z nas. Lou podszedł do Julii i ją pocałował.
- Uuu czyżby coś między Wami było? - spytał Harry.
- Może, może. - rzekła tajemniczo Julia. Zayn podszedł do mnie, pocałował w policzek i wyszeptał przepraszam. Uśmiechnęłam się do niego. Wyszli od nas i poszli do siebie. Ja postanowiłam wyciągnąć informacje od Julii.
- Opowiadaj co się wczoraj działo.
- No tańczyliśmy, piliśmy, śmialiśmy się. Było zajebiście. W pewnym momencie powiedział, że mu się podobam. Pocałował mnie, czaisz? Pocałował. Ja mu się podobam! - zaczęła piszczeć.
- Mówiłam Ci! I co jesteście razem?
- No w sumie to nie wiem. Nawet nie pamiętam co się potem działo. Za dużo wypiłam. Obudziłam się rano z nim w jednym łóżku, ale chyba nic się nie wydarzyło. No i pytała się, co wczoraj mniej wiecej się potem działo. Powiedziałam, że nic nie pamiętam. Ale on tylko się śmiał i nie chciał powiedzieć. - wydusiła z siebie. - Co ja takiego robiłam bądź mówiłam?
- Hahaha. Wiem tylko tyle, że w samochodzie gadałaś o kwiatach doniczkowych. Potem coś, że rzygać Ci się chce. Że zjadłabyś schabowe i coś tam potem mówiłaś do loczków Harrego.  - nie mogłam powstrzymać śmiechu. Jak przypomniałam sobie jej minę, gdy o tym mówiła to hhahaa to było bezcenne.
- O kurde, trzeba było strzelić mi w ryj. - poradziła.
- Następnym razem tak zrobię. - odpowiedziałam i ją przytuliłam. - Co robimy?
- Pogadajmy przez skype ze znajomymi z Polski. Obiecaliśmy im to przecież.
- No ok. - powiedziałam. Zadzwoniłyśmy do paru osób w tym do naszej najlepszej przyjaciółki Angeliki. Opowiadałyśmy co tam u nas, potem co u nich. Rozmawialiśmy przez dobre dwie godziny. Potem się rozłączyli. Została tylko Angela. Oznajmiła nam, że przyjedzie do Londynu za cztery dni.
- Co?! - krzyknęłyśmy z Julią jednocześnie.
- Cieszycie się? - zapytała.
- Jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak. Mieszkasz u nas, mamy na miesiąc wolną chatę. - powiedziała Julia. Zgodziła się. Powiedziała, że napisze o której mamy ją odebrać. Musiała już kończyć gadać, bo rodzice się czepiali, że ma iść do sklepu czy coś. Pożegnałyśmy się.
- Musimy zrobić jakieś party hard z okazji jej przyjazdu. - powiedziała Julia.
- No pewnie, że tak. Dogadamy to z chłopakami jak do nas przyjdą. A teraz daj mi spokój, zamierzam poczytać książkę. - powiedziałam i wywaliłam ją z pokoju. Usiadłam na łóżku, wzięłam jakieś romansidło i zaczęłam czytać...

Jest i 8 rozdział. Dziękuję za komentarze i za to, że w ogóle to czytacie. :***

12 komentarzy:

  1. Super blog. Chce już kolejny rozdział ! ! ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie. kiedy nastepny rozdział? xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj kolejny rozdział proszeeeeeeeee

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybko kolejny rozdział. Bardzo mi się podoba to <333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodaj kolejny. Nie mogę się już doczekać

    OdpowiedzUsuń
  6. Statystycznie to niemożliwe aby Zayn wskoczył po ciebie do basenu ponieważ on boi się wody i nie umie pływać. Ale po za tym błędem to fajnie napisane. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku pisałam, że pozmieniam trochę :P

      Usuń
    2. A to przepraszam. Nie widziałam początku. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Kiedy będzie?

      Usuń
    3. Myślę, że jutro lub pojutrze. ;D

      Usuń
    4. Oby jutro bo już nie mogę się doczekać. :D

      Usuń